Menu

Nie wszyscy jednak

Opony Opakowania ozdobne Łysienie

Nie wszyscy jednak szanowali tradycje, zwłaszcza bogaci. To miało ich odróżnić od reszty hołoty. Chłopaki robili im więc psikusy. Gdy stary Rzędzian wydawał córkę, w nocy bydło z łańcucha pospuszczali. Zamiast bawić się na weselisku swojej najstarszej, z nowym zięciem do świtu ganiał po polach. Gdzie indziej Wiktor Łatowski zawinął się o północy koło kuchni. Warzyli akurat rosół dla siedemdziesięciu gości. Skorzystał z nieuwagi kucharki. Ani się obejrzała, jak dwie bryły torfu znalazły się w kotle. Musieli gotować od nowa. Nie daj Boże, gdyby go wtedy złapali. Wszystkie jednak śluby zaćmił przepychem ślub córki właściciela majątku, który znowu wrócił na swoje po zbiegłej Frau Jost. Czterdzieści dwa powozy gnały co koń wyskoczy traktem z kościoła. Chłopaki wiedzieli, że perswazjami ani byle jaką przeszkodą dla złożenia okupu ich nie zatrzymają.

nianie Warszawa