Menu

W pewne południe

torty projekty domów drewnianych kuchnie

W pewne południe rozległ się jazgot pracującgo na wysokich obrotach silnika. Motocykl ukazał się w perspektywie ulicy wiodącej do rynku. Na oczach wszystkich komendant śmignął koło poczty. Minął knajpę Piaseckiego i sklep rzeźniczy Kozłowskich. W tym czasie Janiak stał wsparty o karabin i coś chłopom tłumaczył o parcelacji obszamiczej ziemi. Nie dokończył. Na skwerze przed kościołem, gdzie kępa świerków, zakurzyło się. Rozległ się chrzęst łamanego żelastwa. — Był komendant — nima komendanta — powiedział filozoficznie któryś ze słuchających Janiaka. Pognali na przełaj. Tuman pyłu zwolna opadał. Z poniemieckiego BMW zostały tylko: część ramy i tylne koło. Reszta — kupa szmelcu. Janiak rozejrzał się. — Gdzie komendant? — rozeszli się wśród świerków. Nie znaleźli. — Czort jaki, czy co? — dziwowali się.

doradztwo podatkowe kraków Projekty domów alveo